Wyszukiwarka
Słowa kluczowe:
Strona główna arrow Słowo na Niedzielę arrow Nie chcesz pracować, to zdychaj!
Nie chcesz pracować, to zdychaj! PDF Drukuj Email
Nie chcesz pracować, to zdychaj! Czy w ten sposób może powiedzieć chrześcijanin do swego bliźniego? Czy nie gorszylibyśmy się słysząc takie słowa z ust osoby duchownej? Czy takie słowa to wyraz braku miłosierdzia i znieczulicy? Wydawałoby się, że tak. A przecież św. Paweł Apostoł powiedział coś bardzo podobnego: „kto nie chce pracować, niech też nie je." (2 Tes 3,10b) Wiadomo jednak, że aby żyć trzeba jeść. Zatem, parafrazując: nie chcesz pracować, to ... Zgoda. Św. Paweł na pewno nie użyłby słów „zdychaj" . Człowiek to nie zwierzę. Wiedział o tym św. Paweł, wiedziała również doskonale św. Matka Teresa z Kalkuty, która zbierała z ulic miast indyjskich dochodzących do kresu swego życia biedaków by przynajmniej zapewnić im umieranie w warunkach godnych człowieka.

Problem jednak pozostaje, i czy tego chcemy czy nie, spotykamy się z nim choćby wówczas gdy ktoś wyciąga w naszym kierunku rękę z prośbą byśmy go wsparli symboliczną złotówką. Jak mamy się wówczas zachować? Dawać, czy nie dawać? Dając nie mamy wcale pewności, na co zostaną wydane pieniądze, na które musieliśmy niejednokrotnie ciężko zapracować. Czasem nawet, ci, którzy proszą wcale nie kryją swych zamiarów. Niejednokrotnie spotkałem się z sytuacją, w której młodzi, dwudziestoparoletni ludzie bez cienia zażenowania prosili o pieniądze na piwo. Młodość ma przecież swe prawa, musi się wyszaleć. Im trochę zabrakło, więc proszą o wsparcie. Czy i w takim przypadku mamy dawać? Inni z kolei, by zwiększyć skuteczność swej presji na bliźnich obnoszą się ze swym nieszczęściem obnażając swe kalectwo, czy też informując o swej trudnej sytuacji, w jakiej się znaleźli. Niejednokrotnie okazuje się jednak, że posługują się oszustwem i wcale nie są kalekami a ich trudna sytuacja jest jedynie owocem ich bujnej wyobraźni. Czy i wówczas mamy ich wspomagać? Wcale nie rzadkim przypadkiem jest też taka sytuacja, w której matka emerytka utrzymuje przy życiu swego dorosłego syna, który jakoś nie potrafi znaleźć sobie żadnej pracy, za to do perfekcji opanował sztukę wyciągania pieniędzy z portfela swej rodzicielki by zaspokoić swe nieugaszone pragnienie. Jak w takiej sytuacji ma postąpić taka matka? Czy w imię miłości rodzicielskiej ma pozwolić na to by jej syn wydał całą jej emeryturę na wódkę?

Tego rodzaju pytań moglibyśmy zadać sobie więcej. Nie usuwają one potrzeby świadczenia miłosierdzia wobec bliźnich. Miłosierdzie jednak domaga się od nas wyobraźni, aby rzeczywiście służyło dobru tych, którym chcemy służyć. Okazuje się bowiem, że czasem postawienie kogoś wobec wyboru praca albo brak jedzenia, czy wręcz praca albo śmierć jest dla niego gestem prawdziwego miłosierdzia. Podjęcie pracy bowiem, dla tych którzy mogą ją podjąć, którzy są do niej zdolni może się okazać nie tylko sposobem na uczciwe życie, lecz wręcz lekarstwem i ocaleniem. Zresztą, wszyscy zdrowi i w sile wieku są nakazem bożym zobowiązani do pracy. „Czyńcie sobie ziemię poddaną" czytamy już w księdze Rodzaju. Człowiek jest zdolny wypełnić ten nakaz właśnie poprzez pracę. Wydawałoby się, że są to elementarne sprawy, ale życie pokazuje, że tak nie jest. Wielu młodych ludzi wchodzi w dorosłe życie nie potrafiąc pracować, bo nie nauczyli się tego w swych rodzinach i później muszą gorzko za to płacić. Co najgorsze czasem nie widzą dla siebie potrzeby pracy, jej wartości dla osobistego rozwoju, nigdy nie doświadczyli prawdziwej radości z dobrze wykonanej pracy. Nie wiedzą, bowiem co to duchowość pracy.

To są sprawy ważne dla naszego życia, bo przecież niemal wszyscy jesteśmy wezwani do podejmowania jakiejś pracy i wszystkim nam potrzeba osobistej refleksji nad naszą pracą. A trzeba nam też pamiętać o tym, że nie każde nasze zajęcie jest pracą, nie wszystko służy wypełnianiu nakazu bożego by czynić sobie ziemię poddaną. Wiedział o tym św. Paweł gdy mówił: „Słyszymy bowiem, że niektórzy wśród was postępują wbrew porządkowi: wcale nie pracują, lecz zajmują się rzeczami niepotrzebnymi. Tym przeto nakazujemy i napominamy ich w Panu Jezusie Chrystusie, aby pracując ze spokojem, własny chleb jedli" (2 Tes 3,11-12)

o. Marek Cul OP
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

© 2008 Dominikanie w Sandomierzu