Wyszukiwarka
Słowa kluczowe:
Strona główna arrow Słowo na Niedzielę arrow Saduceusze (XXXII Niedziela Zwykła)
Saduceusze (XXXII Niedziela Zwykła) PDF Drukuj Email

 

Zob czytania: 2 Mch 7,1-2.9-14; Ps 17,1.5-6.8.15; 2 Tes 2,16-3,5; Ap 1,5-6; Łk 20,27-38

 

            Saduceusze, którzy przyszli do Jezusa z -  jak im się wydawało kłopotliwym dla Niego pytaniem - należeli do warstwy uprzywilejowanej narodu izraelskiego. Byli to bogacze i dostojnicy dzierżący w swym ręku władzę. Współpracowali z okupującymi kraj Rzymianami. Stąd też nie cieszyli się uznaniem wśród ludu. Ich ideowymi przeciwnikami byli faryzeusze. Saduceusze byli poróżnieni faryzeuszami w wielu kwestiach dotyczących interpretacji Prawa Mojżeszowego. Między innymi odrzucali wiarę w zmartwychwstanie umarłych i dalsze życie po śmierci. Swoje powodzenie materialne i wysoką pozycję społeczną przypisywali bożemu wybraniu i własnej cnotliwości. Można by zaryzykować stwierdzenie, że to co osiągnęli w życiu całkowicie ich zadowalało. Nie potrzebowali wiary w zmartwychwstanie by się czuć szczęśliwymi.

A jednak, coś im nie dawało spokoju skoro z pytaniem o zmartwychwstanie umarłych przychodzą do Jezusa. Pytają jednak w specyficzny sposób, tak by wykazać nieracjonalność wiary w zmartwychwstanie. Być może, chcą też tym pytaniem skompromitować Jezusa w oczach ludu. Sami nie cieszą się uznaniem prostych ludzi, tym bardziej więc kole ich w oczy powodzenie jakie ma wśród nich Jezus. W Jezusie i Jego nauczaniu widzą zagrożenie dla swych wpływów i władzy. Boją się rozruchów. Chcą utrzymać polityczne status quo.

Jezus odpowiada na ich pytanie bardzo prosto wykazując, że wynika ono z ciasnoty ich myślenia. „Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania.” (Łk 20, 34-36) Z czymś podobnym, tym razem już wśród pierwszych chrześcijan, spotkał się św. Paweł. Na ich trudności w przyjęciu wiary w zmartwychwstanie odpowiadał: „Lecz powie ktoś: A jak zmartwychwstają umarli? W jakim ukazują się ciele? O, niemądry! Przecież to, co siejesz, nie ożyje, jeżeli wprzód nie obumrze.. To, co zasiewasz, nie jest od razu ciałem, którym ma się stać potem, lecz zwykłym ziarnem, na przykład pszenicznym lub jakimś innym.(...) Podobnie rzecz się ma ze zmartwychwstaniem. Zasiewa się zniszczalne - powstaje zaś niezniszczalne; sieje się niechwalebne - powstaje chwalebne; sieje się słabe - powstaje mocne;  zasiewa się ciało zmysłowe - powstaje ciało duchowe. Jeżeli jest ciało ziemskie powstanie też ciało niebieskie. (1 Kor 15,35-37; 42-44)

Jezus wytyka saduceuszom nie tylko ciasnotę myślenia lecz również brak wnikliwości w uważnym czytaniu słowa Bożego, na które saduceusze się powoływali próbując uzasadnić swe błędne poglądy. „A że umarli zmartwychwstają, to i Mojżesz zaznaczył tam, gdzie jest mowa "O krzaku", gdy Pana nazywa Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba. (Łk 20:37) – powiada Pan Jezus powołując się na uznawany przez saduceuszów Pięcioksiąg.

Ciasnota myślenia, brak szerokich horyzontów, powierzchniowe odczytywanie rzeczywistości słowa bożego to niemałe zarzuty wobec warstwy, która miała aspiracje bycia elitą narodu. Małoduszna postawa przywódczych warstw narodu izraelskiego: saduceuszów, faryzeuszów, arcykapłanów, kapłanów i uczonych w Piśmie srodze się na nim zemściła. W kilkadziesiąt lat po śmierci Jezusa Jerozolima została zrównana z ziemią przez wojska rzymskie, a lud wygnany z miasta. Tą katastrofę przepowiedział Jezus, patrząc z góry Oliwnej ze łzami w oczach na miasto: „Przyjdą na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otoczą cię wałem, oblegną cię i ścisną zewsząd. Powalą na ziemie ciebie i twoje dzieci z tobą, a nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu za to, żeś nie rozpoznało czasu twojego nawiedzenia” (Łk 19, 43-44)

Postawa saduceuszów to również przestroga dla nas. Chrześcijanin, który nie stara się poszerzyć horyzontów swego myślenia, który nie potrafi uzasadnić swej wiary, nadziei, którą niesie ze sobą ewangelia, to marny chrześcijanin. Duc in altum – wypłyń na głębię – z tym wezwaniem zostawił nas ojciec św. Jan Paweł II. Nie da się go zrealizować nie poszerzając horyzontów swego myślenia, zadawalając się płytkim, powierzchniowym rozumieniem i przeżywaniem prawd wiary.

Tak się składa, że obchodzimy dzisiaj rocznice odzyskania niepodległości naszego kraju . Z tej okazji świętujemy jako naród. Ojczyzna to rzeczywistość, którą otrzymaliśmy w spadku po naszych ojcach i matkach. To nasza wspólna ojcowizna: ziemia i bogactwo przyrody. To również te wartości, które przyszły do nas wraz z Chrystusem, z wiarą, które kształtowały przez wieki polski krajobraz, obyczaje i kulturę. Ojciec święty Jan Paweł II w książce „Pamięć i tożsamość” powie: „Ojczyzna jako ojcowizna jest z Boga, ale równocześnie jest w jakimś znaczeniu również ze świata” Z Boga, zatem nic dziwnego w tym, że dziękujemy Bogu za to dziedzictwo, które stało się naszym udziałem. Ale to dziedzictwo domaga się od nas abyśmy o nie zadbali. Dotyczy to w pierwszej kolejności elit naszego kraju, ale też dotyczy to w jakiejś mierze każdego z nas. Tu również potrzeba światłego myślenia, szerokich horyzontów patrzenia na dobro wspólne aby ono rzeczywiście było realizowane, by każdy mógł czuć się dobrze w kraju swego narodzenia.

Dziękując Panu Bogu za dar odzyskanej wolności warto się zastanowić i zapytać: dlaczego tak wielu z naszych rodaków w ostatnich latach wyemigrowało? Dlaczego, właśnie teraz kiedy, możemy stanowić o sobie jako niepodległy kraj, tak wielu z pośród nas - Polaków -nie odnalazło się w wolnej ojczyźnie?

                                                                       o. Marek Cul OP
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

© 2008 Dominikanie w Sandomierzu