|
Zob czytania: 2 Mch 7,1-2.9-14; Ps 17,1.5-6.8.15; 2 Tes 2,16-3,5; Ap
1,5-6; Łk 20,27-38
Saduceusze, którzy przyszli do
Jezusa z - jak im się wydawało
kłopotliwym dla Niego pytaniem - należeli do warstwy uprzywilejowanej narodu
izraelskiego. Byli to bogacze i dostojnicy dzierżący w swym ręku władzę.
Współpracowali z okupującymi kraj Rzymianami. Stąd też nie cieszyli się
uznaniem wśród ludu. Ich ideowymi przeciwnikami byli faryzeusze. Saduceusze
byli poróżnieni faryzeuszami w wielu kwestiach dotyczących interpretacji Prawa
Mojżeszowego. Między innymi odrzucali wiarę w zmartwychwstanie umarłych i
dalsze życie po śmierci. Swoje powodzenie materialne i wysoką pozycję społeczną
przypisywali bożemu wybraniu i własnej cnotliwości. Można by zaryzykować
stwierdzenie, że to co osiągnęli w życiu całkowicie ich zadowalało. Nie
potrzebowali wiary w zmartwychwstanie by się czuć szczęśliwymi.
A
jednak, coś im nie dawało spokoju skoro z pytaniem o zmartwychwstanie umarłych
przychodzą do Jezusa. Pytają jednak w specyficzny sposób, tak by wykazać
nieracjonalność wiary w zmartwychwstanie. Być może, chcą też tym pytaniem
skompromitować Jezusa w oczach ludu. Sami nie cieszą się uznaniem prostych
ludzi, tym bardziej więc kole ich w oczy powodzenie jakie ma wśród nich Jezus.
W Jezusie i Jego nauczaniu widzą zagrożenie dla swych wpływów i władzy. Boją
się rozruchów. Chcą utrzymać polityczne status quo.
Jezus
odpowiada na ich pytanie bardzo prosto wykazując, że wynika ono z ciasnoty ich
myślenia.
„Dzieci tego świata żenią się i za mąż
wychodzą. Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym
i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już
bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc
uczestnikami zmartwychwstania.” (Łk 20, 34-36) Z czymś podobnym, tym razem
już wśród pierwszych chrześcijan, spotkał się św. Paweł. Na ich trudności w
przyjęciu wiary w zmartwychwstanie odpowiadał: „Lecz powie ktoś: A jak zmartwychwstają umarli? W jakim ukazują się
ciele? O, niemądry! Przecież to, co siejesz, nie ożyje, jeżeli wprzód nie
obumrze.. To, co zasiewasz, nie jest od razu ciałem, którym ma się stać potem,
lecz zwykłym ziarnem, na przykład pszenicznym lub jakimś innym.(...) Podobnie rzecz się ma ze zmartwychwstaniem.
Zasiewa się zniszczalne - powstaje zaś niezniszczalne; sieje się niechwalebne -
powstaje chwalebne; sieje się słabe - powstaje mocne; zasiewa się ciało zmysłowe - powstaje ciało
duchowe. Jeżeli jest ciało ziemskie powstanie też ciało niebieskie. (1 Kor
15,35-37; 42-44)
Jezus
wytyka saduceuszom nie tylko ciasnotę myślenia lecz również brak wnikliwości w
uważnym czytaniu słowa Bożego, na które saduceusze się powoływali próbując
uzasadnić swe błędne poglądy. „A że
umarli zmartwychwstają, to i Mojżesz zaznaczył tam, gdzie jest mowa "O
krzaku", gdy Pana nazywa Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba. (Łk
20:37) – powiada Pan Jezus powołując się na uznawany przez saduceuszów
Pięcioksiąg.
Ciasnota
myślenia, brak szerokich horyzontów, powierzchniowe odczytywanie rzeczywistości
słowa bożego to niemałe zarzuty wobec warstwy, która miała aspiracje bycia
elitą narodu. Małoduszna postawa przywódczych warstw narodu izraelskiego:
saduceuszów, faryzeuszów, arcykapłanów, kapłanów i uczonych w Piśmie srodze się
na nim zemściła. W kilkadziesiąt lat po śmierci Jezusa Jerozolima została
zrównana z ziemią przez wojska rzymskie, a lud wygnany z miasta. Tą katastrofę
przepowiedział Jezus, patrząc z góry Oliwnej ze łzami w oczach na miasto: „Przyjdą na ciebie dni, gdy twoi
nieprzyjaciele otoczą cię wałem, oblegną cię i ścisną zewsząd. Powalą na ziemie
ciebie i twoje dzieci z tobą, a nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu za
to, żeś nie rozpoznało czasu twojego nawiedzenia” (Łk 19, 43-44)
Postawa
saduceuszów to również przestroga dla nas. Chrześcijanin, który nie stara się
poszerzyć horyzontów swego myślenia, który nie potrafi uzasadnić swej wiary,
nadziei, którą niesie ze sobą ewangelia, to marny chrześcijanin. Duc in altum –
wypłyń na głębię – z tym wezwaniem zostawił nas ojciec św. Jan Paweł II. Nie da
się go zrealizować nie poszerzając horyzontów swego myślenia, zadawalając się
płytkim, powierzchniowym rozumieniem i przeżywaniem prawd wiary.
Tak
się składa, że obchodzimy dzisiaj rocznice odzyskania niepodległości naszego
kraju . Z tej okazji świętujemy jako naród. Ojczyzna to rzeczywistość, którą
otrzymaliśmy w spadku po naszych ojcach i matkach. To nasza wspólna
ojcowizna: ziemia i bogactwo przyrody. To również te wartości, które przyszły
do nas wraz z Chrystusem, z wiarą, które kształtowały przez wieki polski
krajobraz, obyczaje i kulturę. Ojciec święty Jan Paweł II w książce „Pamięć
i tożsamość” powie: „Ojczyzna jako
ojcowizna jest z Boga, ale równocześnie jest w jakimś znaczeniu również ze
świata” Z Boga, zatem nic dziwnego w tym, że dziękujemy Bogu za to
dziedzictwo, które stało się naszym udziałem. Ale to dziedzictwo domaga się od
nas abyśmy o nie zadbali. Dotyczy to w pierwszej kolejności elit naszego kraju,
ale też dotyczy to w jakiejś mierze każdego z nas. Tu również potrzeba
światłego myślenia, szerokich horyzontów patrzenia na dobro wspólne aby ono
rzeczywiście było realizowane, by każdy mógł czuć się dobrze w kraju swego
narodzenia.
Dziękując
Panu Bogu za dar odzyskanej wolności warto się zastanowić i zapytać: dlaczego
tak wielu z naszych rodaków w ostatnich latach wyemigrowało? Dlaczego, właśnie
teraz kiedy, możemy stanowić o sobie jako niepodległy kraj, tak wielu z pośród
nas - Polaków -nie odnalazło się w wolnej ojczyźnie?
o.
Marek Cul OP
|