Wyszukiwarka
Słowa kluczowe:
Strona główna arrow Słowo na Niedzielę arrow Zacheusz
Zacheusz PDF Drukuj Email

Zacheusz niewątpliwie nie był tuzinkowym człowiekiem. Wiedział jak się ustawić w swym świecie by zyskać to co się w nim liczyło: a więc prestiż i pieniądze. Był zwierzchnikiem celników i człowiekiem bardzo bogatym.  A jednak czegoś musiało mu w życiu brakować, bo słysząc o niezwykłym Nauczycielu chciał koniecznie Go poznać. A że był małego wzrostu, a wokół Jezusa tłoczyły się tłumy, całkiem przytomnie wpadł na niekonwencjonalny sposób by zyskać, to czego pragnął. Nie bacząc na możliwe, złośliwe docinki ze strony tłumu wspiął się na drzewo, na sykomorę by z jej perspektywy zobaczyć przechodzącego Jezusa. I dopiął swego celu. Nie tylko zobaczył Jezusa lecz sam został przez Niego zobaczony. I stało się. Zacheusz przyjmując u siebie Jezusa zmienia perspektywę z jakiej zaczyna patrzeć na swe życie. To nie pieniądz jest teraz dla niego najważniejszy lecz bliźni. I to ten, po którym Zacheusz nie może się spodziewać żadnego finansowego  rewanżu: „ Panie oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo skrzywdziłem, zwracam poczwórnie” Nawrócenie Zacheusza to zmiana perspektywy z jaką zaczyna patrzeć na siebie na innych ludzi na to co było dla niego ważne.



Czy i dzisiaj możemy być świadkami tego rodzaju nawróceń? Zanim sobie spróbujemy odpowiedzieć na tak postawione pytanie zauważmy, że Ewangelia wzywa każdego człowieka. Każdy potrzebuje nawrócenia, bo każdy potrzebuje zmiany perspektywy z jakiej spojrzy na swe życie. Czasem jest to radykalna zmiana spojrzenia, – wówczas mamy do czynienia ze spektakularnym nawróceniem, czasem do nawrócenia potrzebna jest tylko drobna korekta spojrzenia. Jeśli tak spojrzymy na tę sprawę okaże się, że tego rodzaju nawróceń jest na szczęście bardzo wiele wokół nas i również w nas samych. I nie trzeba być bardzo bogatym aby zobaczyć, że nie tylko pieniądze mogą przysłonić nam to co najcenniejsze. Czasem mogą to być inne bogactwa. Na przykład jakiś talent artystyczny, dla którego poświęcamy nawet najbliższych nam ludzi zapominając o nich, czasem praca, której poświęcamy się bez reszty i opamiętania, czasem pragnienie sławy i prestiżu. Wiele jest rzeczy i spraw, które mogą zawęzić nam horyzont naszego spojrzenia. Spotkanie z Jezusem oczyszcza nasze spojrzenie, poszerza naszą perspektywę ustawia właściwą hierarchię wartości.

Tego rodzaju spotkania doświadczył Ireneusz Dudek – muzyk blusowy, znany wielu, zwłaszcza młodzieży. Daje on o tym spotkaniu świadectwo w najnowszym Gościu Niedzielnym W pięknym wyznaniu Ireneusz dziękuje swym rodzicom, że jak mówi: „zarazili go Chrystusowym życiem.” I dalej: „Oni dali mi przykład porządnego życia” Niestety na pewnym etapie swego życia „zapomniał o tym. Liczyły się pieniądze, prestiż sława”. I moment nawrócenia. Tak o nim mówi  ten znany muzyk: „Przychodzi jednak taki moment, ze trzeba wyprostować swoją drogę do Boga. Bo dopiero na tej prostej można zauważyć właściwą hierarchię. Teraz już wiem, że rodzina jest najważniejsza. Otwarcie na Chrystusa pomaga na życiowych zakrętach. Wiem ,że jestem odpowiedzialny nie tylko za drugiego człowieka ale i za siebie.” Dla Ireneusza najważniejsza stała się rodzina, dla innych będzie to może wspólnota, dla jeszcze innych jakiś konkretny człowiek, za którego ktoś poczuje się w sposób szczególny odpowiedzialny, czy też może jakaś szlachetna sprawa, o którą trzeba zawalczyć. Zawsze to jednak będą jacyś bliźni, zawsze to będzie również moje osobiste życie, na które potrafię spojrzeć z Chrystusowej perspektywy.

o. Marek Cul OP
 
« poprzedni artykuł

© 2008 Dominikanie w Sandomierzu