|
Zacheusz niewątpliwie
nie był tuzinkowym człowiekiem. Wiedział jak się ustawić w swym świecie by
zyskać to co się w nim liczyło: a więc prestiż i pieniądze. Był zwierzchnikiem
celników i człowiekiem bardzo bogatym. A
jednak czegoś musiało mu w życiu brakować, bo słysząc o niezwykłym Nauczycielu
chciał koniecznie Go poznać. A że był małego wzrostu, a wokół Jezusa tłoczyły
się tłumy, całkiem przytomnie wpadł na niekonwencjonalny sposób by zyskać, to
czego pragnął. Nie bacząc na możliwe, złośliwe docinki ze strony tłumu wspiął
się na drzewo, na sykomorę by z jej perspektywy zobaczyć przechodzącego Jezusa.
I dopiął swego celu. Nie tylko zobaczył Jezusa lecz sam został przez Niego
zobaczony. I stało się. Zacheusz przyjmując u siebie Jezusa zmienia perspektywę
z jakiej zaczyna patrzeć na swe życie. To nie pieniądz jest teraz dla niego
najważniejszy lecz bliźni. I to ten, po którym Zacheusz nie może się spodziewać
żadnego finansowego rewanżu: „ Panie oto połowę mego majątku daję ubogim, a
jeśli kogo skrzywdziłem, zwracam poczwórnie” Nawrócenie
Zacheusza to zmiana perspektywy z jaką zaczyna patrzeć na siebie na innych
ludzi na to co było dla niego ważne.
Czy i dzisiaj możemy
być świadkami tego rodzaju nawróceń? Zanim sobie spróbujemy odpowiedzieć na tak
postawione pytanie zauważmy, że Ewangelia wzywa każdego człowieka. Każdy
potrzebuje nawrócenia, bo każdy potrzebuje zmiany perspektywy z jakiej spojrzy
na swe życie. Czasem jest to radykalna zmiana spojrzenia, – wówczas mamy do
czynienia ze spektakularnym nawróceniem, czasem do nawrócenia potrzebna jest
tylko drobna korekta spojrzenia. Jeśli tak spojrzymy na tę sprawę okaże się, że
tego rodzaju nawróceń jest na szczęście bardzo wiele wokół nas i również w nas
samych. I nie trzeba być bardzo bogatym aby zobaczyć, że nie tylko pieniądze
mogą przysłonić nam to co najcenniejsze. Czasem mogą to być inne bogactwa. Na
przykład jakiś talent artystyczny, dla którego poświęcamy nawet najbliższych
nam ludzi zapominając o nich, czasem praca, której poświęcamy się bez reszty i
opamiętania, czasem pragnienie sławy i prestiżu. Wiele jest rzeczy i spraw,
które mogą zawęzić nam horyzont naszego spojrzenia. Spotkanie z Jezusem
oczyszcza nasze spojrzenie, poszerza naszą perspektywę ustawia właściwą
hierarchię wartości.
Tego rodzaju spotkania doświadczył Ireneusz Dudek – muzyk blusowy, znany
wielu, zwłaszcza młodzieży. Daje on o tym spotkaniu świadectwo w najnowszym
Gościu Niedzielnym W pięknym wyznaniu Ireneusz dziękuje swym rodzicom, że jak
mówi: „zarazili go Chrystusowym życiem.” I dalej: „Oni
dali mi przykład porządnego życia” Niestety na pewnym etapie swego
życia „zapomniał o tym. Liczyły się pieniądze, prestiż sława”. I
moment nawrócenia. Tak o nim mówi ten
znany muzyk: „Przychodzi jednak taki moment, ze trzeba wyprostować swoją drogę do
Boga. Bo dopiero na tej prostej można zauważyć właściwą hierarchię. Teraz już
wiem, że rodzina jest najważniejsza. Otwarcie na Chrystusa pomaga na życiowych
zakrętach. Wiem ,że jestem odpowiedzialny nie tylko za drugiego człowieka ale i
za siebie.” Dla Ireneusza najważniejsza stała się rodzina, dla innych
będzie to może wspólnota, dla jeszcze innych jakiś konkretny człowiek, za
którego ktoś poczuje się w sposób szczególny odpowiedzialny, czy też może jakaś
szlachetna sprawa, o którą trzeba zawalczyć. Zawsze to jednak będą jacyś
bliźni, zawsze to będzie również moje osobiste życie, na które potrafię
spojrzeć z Chrystusowej perspektywy.
o. Marek Cul OP
|