|
Św. Dominik Guzmán (1170-1221)
założyciel Zakonu Braci Kaznodziejów (Ordo Fratrum Praedicatorum), nazwanych później od jego imienia dominikanami. Urodził się w Caleruega w Starej Kastylii (Hiszpania), jako potomek możnego rodu. Był kanonikiem regularnym i przeorem kapituły katedralnej w Osma. W 1206 roku, już jako wędrowny kaznodzieja przemierzał Langwedocję (tereny najostrzejszej konfrontacji kościoła katolickiego i ruchów heretyckich), usiłując nawrócić katarów słowem i przykładem życia w prostocie i ubóstwie. W roku tym, w Prouille w pobliżu Tuluzy, założył klasztor żeński. Nadał mu regułę św. Augustyna, opartą na ubóstwie. Klasztor stanowił przeciwwagę dla zgromadzeń wyznawczyń kataryzmu (nawrócone chętnie do niego przyjmowano).
Co robił w czasie krwawego zamętu wyprawy krzyżowej, lepiej nie wiedzieć, w każdym razie później powrócił do głoszenia słowa - tak pisze o Dominiku Georges Duby, autor słynnych "Czasów katedr". Zgrupowawszy wokół siebie kilku towarzyszy, utworzył zakon męski. Zatwierdzony w 1216 roku bullą papieża Honoriusza III.
W czasie misji na Węgrzech Dominik zachorował, a po powrocie do Bolonii zmarł. Został kanonizowany już w 1234 roku.
Egzempcja: przywilej, na mocy którego konwenty dominikanów nie podlegały władzy miejscowego biskupa - pozwalał im rozwijać swoją działalność wszędzie, nie pytając o zgodę głowy lokalnego Kościoła.
Konstytucya zakonna ostatecznie ułożona została przez św. Rajmunda de Penafort, trzeciego generała zakonu w roku 1238. - Zakon dzieli się na prowincye, pod przewodnictwem prowincyałów, którzy podlegają generałowi. Na czele każdego klasztoru stoi przeor. Najwyższą władzę dzierży kapituła złożona z generała, prowincyałów i delegatów, po jednemu z każdej prowincyi. (...) Generał bywał wybierany dożywotnio, z rozporządzenia jednak Piusa VII z r. 1804, na 6 lat, Piusa IX zaś w r. 1862 na 12 lat. Obecną siedzibą generała jest S. Maria supra Minerva w Rzymie (współcześnie generał wybierany jest na 10 lat, a jego siedzibą jest kościół św. Sabiny w Rzymie - przyp. K.L.). Wybiera on sobie socyuszów do pomocy w zarządzie zakonem. Kapituła prowincyonalna wybiera prowincyonałów na 4 lata, a także do boku i pomocy jego 4 definitorów. Przeorów wybiera konwent. Każdy wybrany ulega zatwierdzeniu - przeor prowincyała, ten zaś generała.
Za "Podręczną Encyklopedyą Kościelną", Kraków G. Gebethner i S-ka 1906, t. 9-10, s. 84-85.
Inkwizycja: (łac. inquisitio - badanie, śledztwo) specjalny trybunał kościelny, zajmujący się sprawami dotyczącymi obrony wiary. Utworzony w 1231 roku przez papieża Grzegorza IX do walki z katarami i waldensami. Później zajmował się beginkami, protestantami, bluźniercami i czarownicami. Sądził i skazywał na podstawie pism, dlatego duże znaczenie miało zeznanie. Inkwizytorami byli często dominikanie i franciszkanie, z oczywistych względów lepiej wykształceni i bliżsi papiestwu niż kler diecezjalny. Osobnej wzmianki wymaga inkwizycja hiszpańska, utworzona w 1478 roku w celu wyeliminowania Żydów i muzułmanów z ziem odzyskanych od Arabów.
Dla koordynacji walki z doktryną protestancką papież Paweł III zreorganizował inkwizycję rzymską, powołując do życia w 1542 roku Kongregację Świętego Oficjum. Miała ona obejmować cały świat chrześcijański, działała jednak przede wszystkim w Italii.
U schyłku XVIII w. w większości miast włoskich inkwizycję zlikwidowano, a Kongregacja Świętego Oficjum stała się organem dyscypliny wewnętrznej w łonie Kościoła Katolickiego, przekształconym następnie w 1965 roku w Kongregację Doktryny Wiary. W latach 1820-1821 zlikwidowano ostatecznie inkwizycję w Hiszpanii i Portugalii.
Zakon mendykancki: zakon żebrzący, którego członkowie utrzymywali się wyłącznie z jałmużny (dominikanie, franciszkanie, augustianie, karmelici).
Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie, znany też w Polsce pod nazwą Zakonu Krzyżackiego (od białych płaszczy z czarnym krzyżem na lewym ramieniu), a w Niemczech - Deutscher Orden. Zgromadzenie założone w Syrii pomiędzy rokiem 1190 i 1198, przekształcone z zakonu szpitalnego w rycerski, z zadaniem obrony pielgrzymów w Ziemi Świętej, opieki nad chorymi i walki z niewiernymi. Był, podobnie jak pozostałe zakony rycerskie, tworem ery krucjat. Krzyżacy (...) rządzili się regułą templariuszy w sprawach rycerskich, a regułą joannicką w sprawach szpitalnych. Na czele Zakonu stał wielki mistrz i kapituła generalna, siedziba znajdowała się w Akkce, a po jej utracie w Wenecji. Pierwszym wielkim mistrzem wybrany został moguncjanin, Herman Walpot.
Do Polski przybyli wezwani przez Konrada Mazowieckiego. Mieli bronić granic jego księstwa, nękanego w latach dwudziestych XIII wieku przez liczne najazdy Prusów, którzy dotarli nawet do bram Płocka. Układy między Konradem a mistrzem Hermanem von Salza i jego emisariuszami zakończyły się w 1230 roku osadzeniem Krzyżaków w Nieszawie i nadaniem im całej ziemi chełmińskiej. Do 1283 roku podbili ziemie Prusów i zakończyli tworzenie państwa krzyżackiego (zresztą już w 1234 roku bulla papieża Grzegorza IX ukonstytuowała autonomiczne państwo krzyżackie w Prusach, a dziewięć lat później Innocenty IV nadał wielkiemu mistrzowi Gerhardowi von Malberg Prusy jako lenno). Do 1309 roku zajęli całe Pomorze Gdańskie. Wielki mistrz Zygfryd von Feuchtwangen przeniósł swą siedzibę do Malborka, gdzie do końca XIV w. wzniesiono jedną z najwspanialszych warowni średniowiecznej Europy.
Plany ekspansji przeciw Litwie i Polsce doprowadziły do zawarcia w 1385 roku unii w Krewie. W czasie wielkiej wojny (1409-1411 r.) zaczęła kruszyć się potęga Teutończyków, choć zwycięstwo pod Grunwaldem przyćmiło fakt, że Zakon jednak przetrwał. Dopiero w wojnie trzynastoletniej (1454-1466 r.) - choć i ta nie złamała ich doszczętnie - Krzyżacy utracili Pomorze i ziemią chełmińską (do Polski wrócił też Malbork i Elbląg), a Ludwik von Erlichshausen został zmuszony do złożenia hołdu lennego Kazimierzowi Jagiellończykowi. Siedziba wielkiego mistrza została przeniesiona do Królewca. W 1525 roku wielki mistrz Albrecht von Hohenzollern-Ansbach przyjął luteranizm i sekularyzował zakon w Prusach (na terenie Inflant stało się to dopiero w 1561 roku). Sekularyzacja zmieniła wprawdzie zakonny charakter państwa, ale zapewniła mu dalszy byt w postaci już świeckiego księstwa, z którego z czasem narodziło się Królestwo Pruskie, a istniejący do dziś Deutscher Orden utracił swoją pierwotną naturę zakonu rycerskiego.
Św. ALBERT WIELKI
Albertus Magnus, Albert hr. Bollstädt, uczony średniowieczny (*ok. 1193 w Lauingen, +1280). Jedna z najwybitniejszych postaci wieku XIII, nazwany Wielkim i Doktorem powszechnym (doctor universalis) dla swych zasług wielkich i obszaru wiedzy (...); wszedłszy do zakonu kaznodziejskiego (pod wpływem jenerała dominikanów Jordanusa) po ukończeniu nauk w Padwie r. 1223, nauczał w Hildesheim, Ratyzbonie i Kolonji, a następnie w Paryżu, gdzie wbrew zakazowi kościelnemu wykładał publicznie systemat Arystotelesa. (...) w r. 1243 powraca do Kolonii, gdzie się zapoznał ze swym uczniem św. Tomaszem z Akwinu. (...) R. 1249 mianowany był rektorem akademji kolońskiej, prowincjałem zakonu (1254 r.) i w tym ostatnim charakterze kilkakrotnie przysyłany był do Polski (ale twierdzenie, że bywał także w sandomierskim klasztorze św. Jakuba byłoby tylko spekulacją). W roku 1260 otrzymał biskupstwo ratyzbońskie, które wkrótce opuścił i wrócił do zakonu. (...) wielu znajomych wzięło mu za złe zrezygnowanie z biskupstwa i wyrażało się o tym kroku uszczypliwie: "Albertus ex asino (z początku nie zdradzał wybitnych zdolności; łac. asinus, i - osioł; dureń, głupiec ) philosophus, et ex philosopho asinus". (...) Zmarł A. W. w Kolonii, czczony jako święty. Kanonizowany i ogłoszony Doktorem Kościoła został dopiero w 1931 roku. Z powodu biegłości w chemji i mechanice uważano go za czarnoksiężnika i przypisywano mu budowę wielu osobliwych automatów. Dzieła jego w 21 tomach wydał Piotr Jammy w Lugdunie roku 1651; składają się one w części z traktatów teologicznych, w części zaś z prac z dziedziny fizyki, alchemji i historji naturalnej. Niektóre z dzieł jego były i w Polsce drukowane. Z pism przyrodniczych największą wartość ma traktat: "De vegetalibus," wydany na nowo w roku 1867. Prócz nauk ścisłych, Albert Wielki zajmował się też poezją i muzyką. Stary dominikański graduał jemu zawdzięcza sekwencję ku czci św. Trójcy, zaczynającą się od słów: profitentes unitatem...
Tyle Encyklopedia Orgelbranda i X. Dr Fr. Gabryl w "Podręcznej Encyklopedyi Kościelnej" (Kraków, G. Gebethner i S-ka., 1904), natomiast "Hermetyzm" Romana Bugaja uzupełnia ten biogram o dodatkowe informacje: Albert Wielki był niekwestionowanym autorytetem alchemicznym XIII w. (...) alchemicy często powoływali się na niego i odwoływali zarówno do jego pism autentycznych, jak i apokryficznych. (...) Miał być autorem dzieła "De mirabilibus mundi" ("O cudach świata" - to w nim opisuje budowę rakiet, armat, wspomina o prochu i saletrze) (...), "Compositum de Compositis" oraz "Liber de Alchemiae". W okresie wieków średnich utwory te były bardzo popularne i alchemicy europejscy rozczytywali się w nich z największym upodobaniem. Co do ich rzeczywistego pochodzenia zdania są dziś podzielone, nie wywołuje jednak wątpliwości autorstwo "De mineralibus" ("O minerałach"), w której oprócz zestawienia opisów ponad stu minerałów, Albert powołuje się na naukę Arystotelesa i autorów arabskich, wprowadzając (...) niewiele własnych uwag i obserwacji. Charakterystyczna dla XIII w. jest podana przez niego definicja płomienia: "Płomień jest niczym innym, jak płonącym dymem". Podobną definicję możemy znaleźć u Arystotelesa i Galena.
Albert Wielki zajmował się alchemią i dopuszczał możliwość transmutacji metali. Jak sam podaje przestudiował wiele dzieł hermetycznych poszukując odpowiedzi, które metale są "czyste" (sam był zdania, że nie tylko złoto jest "szlachetne"), a które "niedoskonałe". Miał jednak krytyczny stosunek do eksperymentów alchemicznych odkąd stwierdził, że złoto otrzymane w ich wyniku nie wytrzymuje próby ognia. W "Alchemii" ostrzegał też adeptów tej sztuki, by dla własnego dobra unikali "posady" nadwornego alchemika.
Do Europy alchemia "przedostała się" w czasie wypraw krzyżowych. W XIII wieku była wysoko ceniona, a alchemicy mieli duży autorytet. Zaakceptował ją Tomasz z Akwinu (...), a Roger Bacon, (...) który głęboko wierzył w prawdziwość nauki alchemicznej (...) polecił praktyki alchemiczne papieżowi Klemensowi IV (...). O rozpowszechnieniu alchemii w kręgach duchowieństwa końca XIII i początku XIV w. świadczy wyraźnie pewien rękopis przechowywany w Bibliotece Narodowej w Paryżu. Znajdujemy tam wiele informacji o alchemikach duchownych, wśród nich także o zakonnikach. Rękopis zawiera ich nazwiska, podaje którzy z nich posiadają książki alchemiczne (...). Nie jest też tajemnicą, że Johannes von Rupescissa, mnich z klasztoru w Aurilac, autor dzieła "O kwintesencji" poszukiwał eliksiru życia. Cel pragnął osiągnąć przez powstrzymanie starzenia się organizmu, wywoływanego według niego przez proces gnicia. Kwintesencją był alkohol, którego właściwości lecznicze (...) ówcześni lekarze oceniali bardzo wysoko.
Alchemicy europejscy byli w większości bardzo religijni. W dziełach ich jest wiele cytatów z Biblii, zwrotów skierowanych do Boga o udzielenie błogosławieństwa podczas realizacji "Wielkiego Dzieła". (...) traktowali swą sztukę jako dar Boga. Ich inicjacja wynikała z boskiej inspiracji, była rezultatem objawienia Ducha Świętego: ten, kto chciał osiągnąć hermetyczną tajemnicę, musiał przed rozpoczęciem praktyki laboratoryjnej złożyć hołd Bogu i w żarliwej modlitwie prosić (...) o pomoc i wsparcie. To współcześnie alchemików uważa się na ogół za czarowników i szarlatanów, wykonujących swój ciemny proceder w czeluściach lochów lub w murach wież, nie doceniając ich wkładu w nowoczesną chemię, fizykę, medycynę czy farmację. Jak na ironię - transmutacja metali - te zdawałoby się urojenia szaleńców, okazała się możliwa. Dokonali jej współcześni fizycy w akceleratorze cząsteczek.

Herb Odrowąż na gotyckiej płycie z kościoła św. Mikołaja w Końskich
Iwo (Odrowąż) biskup krakowski ur. 1140, + 1229, syn Saula, który się pisał "comes de Konskie". Podróżował do Paryża i Rzymu, gdzie słuchał św. Dominika. Stolicę biskupią objął po Wincentym Kadłubku r. 1218. Kanclerz dzielił przygody Leszka Białego. Budował kościoły i klasztory; on z Rzymu sprowadził Jacka i Czesława z Henrykiem Morawczykiem, pierwszych u nas Dominikanów. Sam do ludu miewał kazania, a Paprocki wedle starodawnego katalogu mieni go "dobrym przepowiadaczem słowa bożego", Długosz zowie "wybornym kaznodzieją" (praedicator excellentissimus).
Tak o Biskupie Iwonie pisze ks. Józef Szpaderski w drugim tomie swojej książki "O zasadach wymowy mianowicie kaznodziejskiej. Historya wymowy", Kraków 1870.
Aby nie zagubić się w gąszczu użytych pojęć i odniesień, proponuję na początku to lapidarium, czyli dwa słowa wstępu, które wyjaśnią ewentualne wątpliwości.
Dominikanie

Zakon Braci Kaznodziejów (Ordo Fratrum Praedicatorum) założony w Langwedocji przez
św. Dominika Guzmána
w celu zwalczania katarów i zatwierdzony przez papieża Honoriusza III w 1216 roku bullą Religiosam Vitam, obdarzającą zakon przywilejem egzempcji (żeńska gałąź jest o 10 lat starsza, powstała już w 1206 roku). W roku 1217 zakon liczył tylko kilkunastu braci skupionych wokół założyciela w jedynym klasztorze w Tuluzie. Po upływie zaledwie 4 lat dominikanów było już kilkuset, a klasztorów i domów zakonnych ponad 70. Pierwsza kapituła, która odbyła się w Bolonii, w 1220 roku, przyjęła konstytucje zakonu kaznodziejskiego.
Kluczem w regule dominikanów było całkowite ubóstwo. Drugi generał zakonu, błogosławiony Jordan z Saksonii, rozszerzył je nawet na budownictwo, gdzie obowiązywały ograniczenia dotyczące wysokości murów i konstrukcji sklepień w świątyniach. Zgodnie z zaleceniami Dominika nie wolno było nabywać własności, ani czerpać zysków. Tak oto powstało po raz pierwszy zgromadzenie, które miało utrzymywać się z żebractwa, a nie z pracy na roli i ignorowało nadania własności ziemskich. Conversatio inter pauperes - życie w ubóstwie i wśród ubogich było świadectwem wierności ewangelii. Jedyną własnością braci winny być księgi - narzędzia ich pracy kaznodziejskiej.
Życie zakonne, oparte na regule św. Augustyna, nie zamykało się tylko w domach i klasztorach dominikańskich. Bracia równie długo przebywali w swoich konwentach, co in via - w drodze. Mimo, że żyli w małych wspólnotach miejskich były one właściwie miejscem odpoczynku, do którego wracali po dniu wypełnionym głoszeniem prawd wiary, aby podzielić się wyżebranym pokarmem.
Jednak przede wszystkim klasztor był szkołą teologiczną, miejscem, w którym bracia wspólnie prowadzili studia, pracowali nad rozwojem inteligencji i doskonalili sztukę kaznodziejską pod opieką lektora. Dwa główne konwenty dominikanów znajdowały się w Bolonii i Paryżu - największych ówczesnych ośrodkach uniwersyteckich.
Reguła nakazywała, aby każdy z zakonników własnoręcznie przepisał i zawsze nosił przy sobie trzy księgi: Pismo Święte, "Księgę Sentencji" Piotra Lombarda i "Historię" Piotra Comestora. Ich dewiza, to Mówić tylko z Bogiem lub o Bogu. Jednocześnie ta sama reguła głosiła wyraźnie: Nauk swych nie mają czerpać z pism pogańskich i filozoficznych (...) Niechaj nie zaznajamiają się wcale z naukami świeckimi ani nawet ze sztukami, które noszą nazwę wyzwolonych (...).
Stąd już tylko krok do powstania w 1231 roku rzymskiej inkwizycji, słynnego kościelnego trybunału dla obrony wiary. Stali się jej filarem, podobnie jak utworzonej prawie 250 lat później inkwizycji hiszpańskiej. Zakony mendykanckie, a w szczególności dominikanie, dostarczyli największej liczby inkwizytorów.
Choć czasy te stanowią czarną kartę w historii zakonu dominikanów, jednak jednoznacznie potępiająca ocena nie odda bardziej skomplikowanej prawdy. Trzeba wziąć pod uwagę historyczną rzeczywistość i społeczno-polityczne uwarunkowania epoki oraz podkreślić wyraźnie, że mentalność ludzi średniowiecza była inna, niż człowieka współczesnego. Poza tym herezja uważana była za bunt przeciw władzy (świeckiej) i przeciw religii, na której ta władza była oparta. Stanowiła zatem wykroczenie natury politycznej (zresztą już w IV w. herezję określano crimen laesae maiestatis - jako zbrodnię przeciwko majestatowi władcy - obrazę majestatu, zagrożoną karą śmierci, a na lokalne władze nałożono obowiązek inquisitio - wyszukiwania heretyków i prowadzenia śledztwa). Ogólnie rzecz biorąc inkwizytorzy nie stosowali ani bardziej wyrafinowanych tortur, niż stosowane w innych ówczesnych sądach, ani nie wydawali więcej wyroków śmierci, jednak zakorzeniona w wyobraźni pokoleń wizja płonących stosów, zaciskającej się garoty i napawająca przerażeniem chęć kontrolowania ludzkich umysłów, stworzyły demoniczną legendę.
W Polsce zasługi tego kaznodziejskiego zakonu w ewangelizacji społeczeństwa zdecydowanie przeważały nad postępowaniem inkwizycyjnym. Dominikanie, na czele ze św. Jackiem, wzięli jednak udział w wyprawie przeciw Prusom w szeregach braci-rycerzy z Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie. Współpraca ta trwała do połowy XIII w. Potem górę wzięły sympatie propolskie, a Teutończycy zwrócili się do franciszkanów.
Gwoli rzetelności trzeba też dodać, że zakazy reguły, które dla jednych stanowiły tamę, innych skłaniały do szukania "furty" i zabiegania u kapituły generalnej zakonu o specjalne dyspensy umożliwiające pracę naukową, nieraz szeroko zakrojoną. Źródłem inspiracji była nie tylko pożyteczna dialektyka Arystotelesa, ale i dzieła całego panteonu antycznych myślicieli, również arabskich i żydowskich. Koronnym przykładem jest Albertus Magnus - dominikański święty Albert Wielki - wszechstronnie wykształcony, jeden z najbardziej znanych alchemików średniowiecza. Alchemiczne poszukiwania przypisuje się też św. Tomaszowi z Akwinu.
Choć jako zgromadzenie mendykanckie dominikanie przestrzegali ściśle ubóstwa indywidualnego, ogólnie surowa idea nie wytrzymała próby czasu i straciła swą ostrość - wkrótce stali się jednym z najbogatszych zakonów. W samym Sandomierzu posiadali dwa konwenty i liczne nadania i przywileje królewskie.
Najbardziej znanymi dominikanami byli, obok twórcy zakonu, Doktorzy Kościoła: św. Albert Wielki (ok. 1193 - 1280) filozof, teolog, astronom, przyrodnik, autorytet w dziedzinie alchemii, dziś patron studiujących nauki przyrodnicze i jego uczeń, św. Tomasz z Akwinu (ok. 1225 - 1274) filozof i teolog, który opowiedział w nowy niezwykły sposób całą naukę o Bogu i stworzeniu; nie można też nie wspomnieć o Jakubie da Voragine (1230 - ok.1278), autorze "Złotej Legendy", Tomaszu de Torquemada (1420 - 1498) hiszpańskim Wielkim Inkwizytorze i Michele Ghislierim (1504 - 1572), późniejszym papieżu i świętym Piusie V, który ustanowił święto Matki Boskiej Różańcowej.
Polscy dominikanie
Historia polskich dominikanów sięga czasów założyciela zgromadzenia. Dynamiczny rozwój zakonu braci kaznodziejów skłonił ok. 1218 (1219) roku biskupa krakowskiego Iwo Odrowąża do wysłania na studia do Italii dwóch swoich bratanków: Jacka (kanonika katedry wawelskiej) i Czesława (kanonika kolegiaty sandomierskiej) oraz Henryka Morawczyka. Żył jeszcze wówczas św. Dominik Guzmán. Ci po rocznym nowicjacie przy rzymskim kościele św. Sabiny, powrócili do kraju i w 1223 roku założyli w Krakowie, na ul. Grodzkiej, przy kościele św. Trójcy pierwszy polski konwent dominikanów. Trzy lub cztery lata później dominikanie, z Jackiem Odrowążem na czele, osiedlają się przy parafialnym kościele św. Jakuba w Sandomierzu (choć zdaniem niektórych badaczy w ogóle obecność św. Jacka w Sandomierzu jest tylko hipotetyczna, ale jak wspomnieliśmy na wstępie - w tym mieście prawda nieustannie przeplata się z legendą). Celem powstania konwentu była praca misyjna poza naszymi wschodnimi granicami.
Polska narodowość pierwszych dominikanów, wobec cudzoziemskiego pochodzenia cystersów i benedyktynów, szybko przyciągnęła wielu kandydatów do zakonnego nowicjatu, tak, że w 1228 roku na posiedzeniu kapituły w Paryżu, mistrz generalny zakonu - Jordan z Saksonii, do ośmiu już istniejących dominikańskich prowincji, przyłączył dziewiątą - polską, obejmującą również Czechy i Morawy.
Jak wspominaliśmy, członkowie zakonu dbali o poziom swojego wykształcenia. Wśród nich na wzmiankę zasługuje przeor sandomierskiego konwentu, Marcin Strzębski herbu Boduła z Opawy, znany jako Marcin Polak (...). W XIII wieku jedna (...) z najznakomitszych naszych postaci. Człowiek ogromnej nauki, dziejopis, prawnik i teolog. Potem swoją wiedzą służył jednak głównie trzem papieżom, był spowiednikiem Mikołaja III i, na polecenie Klemensa IV, autorem kroniki Papieżów i Cesarzów rzymskich, doprowadzonej do lat mu współczesnych i uzupełnionej o historię czterech monarchii starożytnych: babilońskiej, kartagińskiej, macedońskiej i rzymskiej, co czyni z niego bodaj jedynego dziejopisa powszechnego w tych czasach. Również w matrykułach pierwszej polskiej wyższej uczelni - Akademii Krakowskiej polscy dominikanie stanowili znaczną część słuchaczy. Jan Długosz nie omieszkał też wspomnieć o pożarze krakowskiego klasztoru w 1463 roku, wywołanym w trakcie alchemicznych eksperymentów prowadzonych przez braci kaznodziejów, następców Alberta Wielkiego.
Św. Jacek Odrowąż (ok. 1183 - 1257) jego życie okrywa legenda, przekazana przez XIV wiecznego hagiografa i wiele wątpliwości wyjaśnić można tylko w przybliżeniu. Jaczko syn Eustachiusza brata Iwona i Beaty, urodzony na Opolszczyźnie, w Kamieńcu Śląskim (Kamieniu lub we wsi Łąka, jak podają inne źródła), kanonik katedry wawelskiej, dominikanin i misjonarz. Po studiach w Rzymie - gdzie zetknął się ze św. Dominikiem i podobno z jego rąk otrzymał swój dominikański habit - oraz w Bolonii, powrócił do Krakowa, by w 1222 lub 1223 roku założyć pierwszy polski konwent dominikanów przy kościele św. Trójcy (daty pobytu i studiów w Italii różnią się w zależności od źródła, jednak ogólnie zamykają się w latach 1218 - 1222, wiadomo, że w roku 1220 Jacek Odrowąż wstąpił do zakonu św. Dominika). Prowadził działalność misyjną na Rusi Kijowskiej (jemu przypisuje się nawrócenie na wiarę katolicką Włodzimierza Rurykowicza), Litwie i na terenach zamieszkałych przez Prusów. U schyłku życia ponownie znalazł się w Krakowie; tam też zmarł 15 sierpnia 1257 roku. Kanonizowany przez papieża Klemensa VIII 17 kwietnia 1594 roku. Jeden z najbardziej znanych polskich świętych.
O św. Jacku, na podstawie jego związków z Sandomierzem, można powiedzieć i to, że musiał mieć zacięcie ogrodnicze. Przypisuje mu się sprowadzenie do Polski orzechów włoskich, które tu, w Sandomierzu, wydają owoce niezwykłych rozmiarów i do dziś nazywane są nieodmiennie "jackami", a także posadzenie pięknych lip wzdłuż drogi obok kościoła św. Jakuba, które to drzewa swe niezwykłe kształty zawdzięczają temu, iż zostały zasadzone korzeniami ku górze i tylko dzięki modlitwie tego świątobliwego męża tak pięknie się przyjęły i rosną w dobrym zdrowiu do dziś (z wyjątkiem pierwszej lipy z lewej strony wejścia, która nie przetrwała II wojny światowej i rośnie tam jej następczyni). Być może uczynił to wzorem św. Dominika, który w Rzymie, na Awentynie, koło kościoła św. Sabiny, posadził do dziś pokazywane drzewo pomarańczy - rośliny magicznej, czasem identyfikowanej zamiennie z jabłkiem i granatem jako Drzewo Życia. Rośliną magiczną jest również lipa. W średniowiecznej Europie drzewo to było pod ochroną i obowiązywał zakaz jego ścinania, jako rośliny miododajnej i dobroczynnej, niosącej w swym słodkim zapachu ulgę i radość temu, kto miał szczęście znaleźć się w jej pobliżu.
Bł. Czesław Odrowąż (ok. 1175 - 1242) kanonik kolegiaty sandomierskiej, doktor teologii i obojga prawa, dominikanin, misjonarz i patron Wrocławia, gdzie założył klasztor pod wezwaniem św. Wojciecha. Kierował misjami dominikańskimi na Rusi i w Prusach. W 1241 roku, wg legendy, miał modlitwą uratować Wrocław od zniszczenia przez Tatarów. Pozostaje nam jedynie ubolewać, iż nie było go w tym czasie w Sandomierzu, pustoszonym przez pierwszy najazd mongolski.
Sztuka romańska
W tym znaczeniu termin romańska zastosowano po raz pierwszy dopiero w XIX w. Odnosił się przede wszystkim do sztuki sakralnej, rozpowszechnionej w wieku XI. Ówczesne romańskie budowle sakralne wznoszono w formie krzyża łacińskiego, zorientowanego na Jerozolimę. Światło skupione na prezbiterium kierowało spojrzenia wiernych ku ołtarzowi (i tworzyło iluzję, że im bliżej Boga tym jaśniej). W krypcie częstokroć spoczywał święty patron kościoła. Sklepienie bywało kamienne lub drewniane. Portale mogły mieć formę bogato rzeźbionego tympanonu (sceny sakralne) lub zdobione były figurami geometrycznymi, czy przedstawiającymi kwiaty i zwierzęta, podobnie kolumny wspierające sklepienie. Ściany i sklepienia nawy, prezbiterium, a nawet kryptę zdobiła polichromia.
Św. Jakub Starszy (zw. też Większym) - wg Nowego Testamentu jeden z 12 apostołów. Syn Zebedeusza i Salome, starszy brat Jana Ewangelisty. Rybak znad jeziora Genezareth. Należał do trzech najbardziej zaufanych uczniów Chrystusa. Patron pielgrzymów i misjonarzy. Na początku IX w. pewien hiszpański pustelnik ujrzał gwiazdy na wzgórzu, które nazwano Compostela - "pole gwiazd" (wizję tę przypisuje się też biskupowi Teodomirowi w 772 roku). Wkrótce potem znaleziono tu zakopany w ziemi ołtarz z ludzkimi kośćmi, które wg legendy należały do św. Jakuba (hiszp. Sant Iago) i zostały przywiezione z Egiptu, po jego męczeńskiej śmierci w roku 42 z rąk Heroda Agrypy.
Niemal całą Hiszpanią władali wtedy Arabowie. Odkąd król Ramiro rozgłosił, że święty w cudowny sposób zjawił się u jego boku w bitwie pod Clavajo (w 844 roku) i zabił aż 60 tys. wyznawców Proroka, Jakub - Syn Gromu - uznany został za patrona chrześcijan walczących z muzułmanami. W miejscu grobu św. Jakuba w Santiago de Compostela już od 1078 roku stoi jedna z najpiękniejszych romańskich katedr - cel licznych pielgrzymek.
|